Siódmy Festiwal odwołany!

Długo podejmowana była decyzja czy organizować kolejny, czyli siódmy festiwal Nie tylko gospel. Mamy dużo zwolenników tego wydarzenia artystycznego, dlatego z szacunku do Państwa postanowiłam wyjaśnić i wytłumaczyć się z podjętej decyzji.
Festiwal to nie tylko koncerty i spotkanie ze sztuką. Festiwal to wydarzenie w szeroko rozumianym znaczeniu tego słowa.
Koncerty, wystawy plastyczne, spotkania z artystami, znajomymi. Smakowanie dań i ciast miejscowych gospodyń na przysłowiowym bankiecie. Zabawa, tańce, przytulanie na powitanie i grupowe zdjęcia z przyjaciółmi na ściance. Gratulowanie przez uścisk dłoni, plotkowanie przy wspólnej kawie.
I jak to wszystko, w czasie tak trudnego czasu jak panujący wirus, zorganizować? Jak zachować wspaniałą atmosferę, którą udaje się nam rokrocznie uzyskać i być zgodnym z zarządzeniami Ministerstwa Zdrowia. Może mniej z zarządzeniami, ale bardziej z troskliwości o Państwa zdrowie i komfort. Tu oczywiście wiele osób zacznie podpowiadać co należałoby zrobić, żeby uratować tegoroczny Festiwal. Przeanalizujmy te pomysły.
Przenieść Festiwal na późniejszy termin. Na jaki? Koniec sierpnia? A kto nam da gwarancję, że wtedy będziemy wolni od zakazów. Że jesienna aura, połączona ze starą znaną nam grypą nie zwiększy zachorowań i znów nie zostaną zaostrzone rygory sanitarne. Boimy się, że dopiero wtedy po ciężkiej przygotowawczej pracy, będziemy musieli odwołać Festiwal i cały sztab wykonawczy.
Przenieść na wolne powietrze. Argumentem jest to, że sprawdził się koncert na Parkowej Górze. To prawda, ale co z pogodą? Kto nam zapewni dobrą pogodę w czasie szykowania sceny, prób oraz w czasie koncertów. To niepewne, tym bardziej, że nie będzie możliwości przeniesienia wydarzenia do zamkniętej sali MCK. Dlaczego? Bo zapewnienie bezpieczeństwa w dzisiejszych pandemicznych czasach, to nie chwila, to cała strategia z regulaminem w ręku.
Artystom terminy, które mieli zarezerwowane na 10-12 lipca br. my, organizatorzy musieliśmy odpuścić, a w zamian ustalić inne. Ale jakie? Nikt nie daje na to konkretnej odpowiedzi. Niby coraz głośniej mówi się o „odmrażaniu”, ale wiadomości z pola walki z koronawirusem podają coraz większa liczbę chorych i zgonów.
Kolejne pytanie natury finansowej. Czy mamy prawo wydać przeznaczone na to pieniądze gminy, powiatu i sponsorów, podpierając się tylko samymi niewiadomymi. Równaniem, w którym nie ma ani jednej wiadomej, nie mówiąc o pewnej. Czy dobrniemy do końca przygotowań, czy nie zachoruje ktoś z wykonawców i w końcu czy mamy prawo narażać ludzi.
I ostatnie…. Organizować mimo wszystko. Dzisiejsze normy przy organizacji koncertów na to pozwalają, przy zachowaniu odpowiedniej odległości między widzami i przyjęcie do sali koncertowej tylko 150 słuchaczy. Tyle ma być osób, choć do końca nie wiadomo czy liczymy z wykonawcami, grupą organizacyjną czy tylko słuchaczy. By nie przekroczyć ilości osób i trzymać się zarządzenia, należy wydrukować i wydać zaproszenia. I tu pytanie. Kogo zaprosić? Najważniejszych czy znajomych. Tych, którzy pierwsi zgłoszą się po zaproszenia czy tylko rodzinę organizatorów. Ja się takiej selekcji nie podejmę. Od lat radość wypełnia mi serce z powodu ogromnej ilości uczestników tego festiwalowego wydarzenia. Nie wyobrażam sobie pół pustej sali, nie skosztowania tych przepysznych ciast i wyściskania oraz przytulenia wszystkich, którzy przychodzą na koncerty. Ja w ten sposób mogę okazać mój szacunek i miłość, a organizatorzy, przy przepełnionych salach, mogą potwierdzić słuszność swoich kulturalnych decyzji.
Program, który był planowany na ten rok był jak zwykle ciekawy i piękny. Festiwal miał otworzyć zespół Roderyk grający muzykę z okresu średniowiecza. Miał swoją sztuką wprowadzić nas w nastrój widowiska muzycznego rock – opery „Krzyżacy” w reż. Marcina Kołaczkowskiego. Wśród gwiazd m.in. Maciej Balcar jako Jurand i Olga Szomańska jako Danusia. W Konkursie, na który znów przyszły zgłoszenia z całej Polski, warsztaty wokalne (starym zwyczajem), miała poprowadzić znana para wokalistek – w tym Katarzyna Łaska. Artystka która stwierdziła, że Oskary i Los Angeles to jedno, ale atmosfera jaka panuje w Mieroszowie to skarb, którego nie może opuścić. Gwiazdą i zarazem Twarzą Festiwalu miała być Alicja Majewska. To nie tylko genialna wokalistka, ale i cudna i elegancka Pani. Przyjmowała możliwość zmiany terminu, ale sama nie była pewna przyszłości. Towarzyszyć jej miał Włodzimierz Korcz i Kwartet Opera. W programie koncertu miały znaleźć się najpiękniejsze i najbardziej znane jej utwory.
Na koniec mogę tylko powiedzieć jedno. Jest nam bardzo przykro, że nasze muzyczne święto nie odbędzie się w tym roku. Byliśmy w pełni gotowi. Decyzja trudna i chyba rozsądna. Gospodarz naszej gminy, Burmistrz Andrzej Lipiński, najdłużej wahał się co zrobić. Organizować czy nie? Ale w końcu ustaliliśmy, że jak organizować to w przyszłym roku, z przytupem, przytulaniem i tańcami. Tak jak zawsze, tak, jak lubimy i jesteśmy przyzwyczajeni. Chcemy by nasza duma i promocja Mieroszowa, czyli Nie tylko gospel Festiwal im. Włodka Szomańskiego, był bez masek i to z odkrytą przyłbicą. Jesteśmy tego warci – Miasto Mieroszów, mieszkańcy i organizatorzy.
Mam nadzieję, że uda się utrzymać w przyszłym roku tegoroczny program. A jeżeli z różnych powodów zostanie zmieniony, to obiecuję, że będzie jeszcze lepszy. Bo z szacunku do Państwa tak powinno być zawsze.

Elżbieta Szomańska

VII Festiwal im. Włodka Szomańskiego „Nie tylko Gospel”